Oburzam się od pewnego czasu na poczynania ministerstwa
edukacji. Co więcej nie jestem sam. Większość ludzi i środowiska
nauczycielskiego jednoznacznie wypowiada się na temat zmian jakie miały miejsce
w ostatnich latach oraz jakie są planowane. I tutaj nasuwa się spostrzeżenie, że
w takim razie coś jest nie tak bo przecież taki minister edukacji to niby przedstawiciel
ustawowy narodu, który de facto powinien reprezentować jego zdanie.
Tymczasem wydaje się, że jest dokładnie odwrotnie. Jak to jest, że rodzice
muszą walczyć z ministerstwem bo to ma głęboko gdzieś co myślą sobie wyborcy.
Jest to dla mnie szokujące. Tak jak pomysł posyłania sześciolatków do szkoły. I
do tego na szybcika. Nic nie jest gotowe. Jak to w Polsce zresztą. Autostrady
wciąż się budują a miały być na Euro 2012. Śmieci nie ma gdzie wyrzucać. Ogólny
chaos i zamieszanie. To musi być naprawdę prawdziwa
miłość do kraju że się nie wyjeżdża, no albo lenistwo czy tchórzostwo. Ale
to już inna historia. Wracając do edukacji to zdaję sobie sprawę, że to co
popsuła Pani minister to tylko kropla w morzu. Resztę destrukcji dokonuje
internet, który to dzisiaj jest odpowiedzialny za kształcenie naszych
pociech. Np. pseudo gwiazdeczki jak Miley Cyrus, Selena
Gomez ,Justin Bieber , One Direction itd. To one są obecnie autorytetami
dla dzieciaków choć często ich autobiografia jest
raczej mało wychowawcza. Tradycyjna pedagogika
staje się bezradna wobec postępu i zmasowanego ataku przemysłu na nasze dzieci. Jak powszechna jest dysortografia , dysleksja , dysgrafia i w ogóle wtórny
analfabetyzm widać doskonale właśnie po wpisach w internecie. Do tego youtube i
inne serwisy gdzie można znaleźć dosłownie wszystko. Niejedne filmiki zabijają wrażliwość u
dzieciaków. Na ich fali sami często stają się oprawcami z komórką w ręce,
nagrywając upokarzający filmik. Później daje się słyszeć news , że kolejne dziecko
popełniło samobójstwo. W dobie internetu i kamerek w komórkach prawo naturalne człowieka
zostało mocno nadszarpnięte i jest to problem, na który nie ma rozwiązania. Byłoby
oczywiście nim porządne wychowanie ale tu wracamy do punktu wyjścia bo teraz to
nie rodzice wychowują a internet. I błędne koło się zamyka. Dlatego apeluję do
rodziców by się zastanowili dwa razy zanim dopuszczą swe dziecko do komputera.