niedziela, 25 sierpnia 2013

Co by tu jeszcze zepsuć w szkolnictwie



Oburzam się od pewnego czasu na poczynania ministerstwa edukacji. Co więcej nie jestem sam. Większość ludzi i środowiska nauczycielskiego jednoznacznie wypowiada się na temat zmian jakie miały miejsce w ostatnich latach oraz jakie są planowane. I tutaj nasuwa się spostrzeżenie, że w takim razie coś jest nie tak bo przecież taki minister edukacji to niby przedstawiciel ustawowy narodu, który de facto powinien reprezentować jego zdanie. Tymczasem wydaje się, że jest dokładnie odwrotnie. Jak to jest, że rodzice muszą walczyć z ministerstwem bo to ma głęboko gdzieś co myślą sobie wyborcy. Jest to dla mnie szokujące. Tak jak pomysł posyłania sześciolatków do szkoły. I do tego na szybcika. Nic nie jest gotowe. Jak to w Polsce zresztą. Autostrady wciąż się budują a miały być na Euro 2012. Śmieci nie ma gdzie wyrzucać. Ogólny chaos i zamieszanie. To musi być naprawdę prawdziwa miłość do kraju że się nie wyjeżdża, no albo lenistwo czy tchórzostwo. Ale to już inna historia. Wracając do edukacji to zdaję sobie sprawę, że to co popsuła Pani minister to tylko kropla w morzu. Resztę destrukcji dokonuje internet, który to dzisiaj jest odpowiedzialny za kształcenie  naszych pociech. Np. pseudo gwiazdeczki jak Miley Cyrus, Selena Gomez ,Justin Bieber , One Direction itd. To one są obecnie autorytetami dla dzieciaków choć często ich autobiografia jest raczej mało wychowawcza. Tradycyjna pedagogika staje się bezradna wobec postępu i zmasowanego ataku przemysłu na nasze dzieci.  Jak powszechna jest dysortografia , dysleksja , dysgrafia i w ogóle wtórny analfabetyzm widać doskonale właśnie po wpisach w internecie. Do tego youtube i inne serwisy gdzie można znaleźć dosłownie wszystko. Niejedne filmiki zabijają wrażliwość u dzieciaków. Na ich fali sami często stają się oprawcami z komórką w ręce, nagrywając upokarzający filmik. Później daje się słyszeć news , że kolejne dziecko popełniło samobójstwo. W dobie internetu i kamerek w komórkach prawo naturalne człowieka zostało mocno nadszarpnięte i jest to problem, na który nie ma rozwiązania. Byłoby oczywiście nim porządne wychowanie ale tu wracamy do punktu wyjścia bo teraz to nie rodzice wychowują a internet. I błędne koło się zamyka. Dlatego apeluję do rodziców by się zastanowili dwa razy zanim dopuszczą swe dziecko do komputera.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz